gruntzWR

Info

kalendarze na bloga

  baton rowerowy bikestats.pl 2011 z bikestats button stats bikestats.pl  2010 z bikestats: button stats bikestats.pl  Pierwszy rok z bikestats -2009:  button stats bikestats.pl

Moje rowery

Alu City Star
GHOST MISS 2000 option
Trenażer
Treking
CIEŃ

Znajomi

wszyscy znajomi(9)

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy gruntzWR.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Tutaj tekst

ROWEROWE POŻEGNANIE Z SUDETAMI 1/5

Poniedziałek, 18 kwietnia 2011 | dodano:25.04.2011 Kategoria (niby)WAKACJE 2011, Inności/Ciekawości, Ja i mój Cień, Powód do DUMY
Km:152.92Km teren:0.70 Czas:08:04km/h:18.96
Pr. maks.:48.03Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:CIEŃ
Witam,

Chciałbym pochwalić się swoją wyprawą jaką odbyłem w dniach 18-22.04.11
Jednak z powodu kurczącego się czasu jaki został mi w domu proszę o cierpliwość. Ten wpis będzie zawierać tylko zdjęcia i trasę pierwszego dnia. Kolejne dni będą już dodawane z tekstem. Dlatego zapraszam do zaglądania na mój blog.

Przez 5 dni pokonałem 589 kilometrów. Odwiedziłem dobrze znane mi tereny oraz poznałem zupełnie nowe.
Podczas wyprawy spełniłem swoje dwa marzenia:
-dojechać do Kudowy-Zdrój
-zdobyć Pradziada (1491 m.n.p.m)

W między czasie pokonałem następujące regiony Sudetów:
-Przedgórze Sudeckie
-Góry Sowie
-Góry Stołowe
-Góry Bystrzyckie
-Masyw Śnieżnika
-Góry Złote
-Góry Opawskie
-Hruby Jesenik

Wyprawa w pełni się udała. Piękna pogoda, zadowalająca kondycja i chociaż wróciłem z zapalaniem ścięgna Achillesa(już jest dobrze) będę długo pozytywnie wspominał ten samotny wyczyn. Zdaje sobie sprawę że ani tekst ani zdjęcia nie oddadzą spędzona na łonie natury czasu. Już sama jazda z obładowanym rowerem (ok.33kg) dostarcza innych wrażeń. A zapamiętane obrazy będą po nocach się śnić:)
Chciałbym dlatego namówić Was na taki rodzaj turystyki. Może i koszty na samym początku są znaczne(sakwy,rower,ubrania,akcesoria) to po zebraniu wszystkiego co nam potrzeba mamy oszczędną turystykę.
Za 5 dniowy pobyt poza domem mieszkając na kwaterach i schronisku wydałem tylko 270zł. Oczywiście z jedzeniem.
Oczywiście samotna wyprawa nie pozwala w pełni korzystać ze wszystkich atrakcji ale ma bardzo dużo plusów. Tylko zgrany i dobrze poznany zespół daje gwarancje udanego wyjazdu.

Tyle wstępu...


Trasa dnia pierwszego:



18.04.11 godzina 8:00 pobudka. Zwykle pierwszego dnia wstaje zawsze wcześniej, jednak tym razem nie chciałem rozbierać się po pokonaniu Wrocławia. Długie spodnie, bielizna z pampersem, koszulka termo,rowerowa i bluza. Przez cały dzień w takim zestawie nie było za gorąco.


Ostatnie pakowanie, pożyczenie 350zł i o 10 wyjechałem dopiero z domu.


No to w drogę! © gruntzWR


Dystans według wcześniejszych obliczeń stanowić miał 164km. Nieco obawiałem się że dwa tygodnie bez treningów popsuja przeprawę przez Góry Sowie i Stołowe. Pocieszałem się jednak tym że w 2009 dojechałem do Kopytowej zaraz po sesji.

Ponad godzinę jadę przez miasto, przed granicą ubieram słuchawki. Włączam muzykę i jadę przed siebie dobrze znaną już trasą na Jordanów Sląski. Nieco jednak modyfikuje trasę aby jechać cały czas asfaltem.

Niebo czyste ale widoczność znacznie ograniczona. Widzę już Ślężę ale Gór Sowich nie.

Koleżanka Ślęża 718m.n.p.m © gruntzWR


W Olesznej robię zdjęcie ciekawego kościoła.

Kościół w Olesznej © gruntzWR


Dalsza droga wzdłuż granicy Ślężańskiego Parku Krajobrazowego, muszę często posiłkować się mapą aby dojechać do Dzierżoniowa. Droga wojewódzka 384 jest łącznikiem z Wrocławiem więc ruch znaczny. 2 może 3 kilometry i jestem na trenie zabudowanym. Zjeżdżam przez miasto, na wylocie przekraczam ulicę i korzystam z drogi dla rowerów. Kierunek Bielawa. Nie zwiedzam tych miasteczek gdyż zrobiłem to na 1 roku studiów. Koleżanka zaprosiła nas na majówkę ;)
Oszczędzam więc trochę czasu.
Na rynku w Bielawie posilam się grzejąc na słońcu i ruszam do Jodłownika. Drogą wojewódzką 384. Ruch mały, pomału wspinam się na górę. Za wioska wjeżdżam do Parku Krajobrazowego Gór Sowich. Zaczyna się porządna wspinaczka. Prędkość 9km/h z obliczeń wynika że 40minut zajmie mi dojazd na przełęcz.
Robię często przerwy. Serce bije bardzo mocno.

W Górach Sowich 18.04.11 © gruntzWR




Mijam kilka zakretów, przerwy poświęcam na robienie zdjęć i podziwanie początku wiosny. Pełen zaparcia wspinam się dalej aż dojeżdzam na wysokość 711m.n.p.m.
Oczywiście robię przerwę. Siadam na ławce i wcinam owoce.

Przełęcz Walimborska zdobyta © gruntzWR


Przedemną zjazd :D, ubieram bluzę i rura. Tzn. daje działać fizyce. Prędkośc ponad 42km/h, czasem jednak zwalniam. Asfalt nie jest najlepszej jakości. Ale dzięki posiadanemu już doświadzczeniu zamocowanie bagaże trzymają się na swoim miejscu. Mijam Walibórz i wjeżdzam na jekąś część miasta Nowa Ruda.

Świątecznie... © gruntzWR


Góry Sowie od południa © gruntzWR


A następnie koło kopalni do miasta.

Nowa Ruda © gruntzWR


Dalsza drogą prowadzi przez Scinawkę i Ratno. Przez godzinę grawitacja jest po mojej stronie :). Przy drodze mam strumyk który mile pieści ucho. Od Gór Sowich w uszach grała tylko natura. Gdzieś błądze po industralnym terenie ale szybko na wyczucie odnajduje właściwą drogę.

Po pewnym czasie mijając Gospodarstwa Agroturystyczne zaczynam martwić się o noclegi. Jest godzina 18 a przedemną jeszcze Góry Stołowe.

Dojeżdam do Radkowa, kieruje się na rynek. Nieco zaskakuje się zabudową, krążę i wybieram się nad zalew.

Zalew Radkowski 18.04.11 © gruntzWR


Chwila oddechu. Tylko pokonanie ukochanych Gór Stołowych dzieli mnie od ralizacji swojego marzenia. Ruszam drogą wojewódzką nr.367. Raczej nie pamietam aby ktoś mnie wyprzedzał autem... Za to jeden kolarz-nie mowa.
Jeszcze nie opuściłem Radkowa jak zaczął się podjazd. Tablica nie wróżyła niczego dobrego:

Najdłuższe i najkrótsze 10km :) © gruntzWR


Początek szosy stu zakrętów © gruntzWR


Podziwiam piękno Gór Stołowch:

Góry Stołowe © gruntzWR



Grzyb Skalny © gruntzWR



Szczeliniec Wielki © gruntzWR


Przeżdzam spokojnie przez opustoszały Karłów. Do Forta Karola jeszcze się wspinam a następnie w dół. Czułem się jak na motorze. Minusem był wiatr który już zmęczył uszy. Czasami tylko hamowałem. I tym sposobem znalazłem się w KUDOWIE-ZDRÓJ.

U celu... © gruntzWR


Wjeżdżam do miasteczka. Kieruje się do schroniska mosir. Niestety jeszcze nie czynny. Hotel mosiru 45zł. W tej cenie wiem że znajdę kwaterę bez problemu. A jednak... Nawet jako stały klient zostaje zbyty chorobą dziecka... Krążę w okolicach domków jednorodzinnych i znajduje Villę Małgosia.
30zł. Warunki studenckie. Grunt że jest gdzie spać :)
Zakupy w Biedronce, kolacja przy kablówce.
Lekko odczuwalny ból więzadeł(Achilles,podkolanowe)

Komentarze
Ładny kawał - czekam na resztę relacji!
Pozdrawiam
WrocNam
- 04:12 wtorek, 26 kwietnia 2011 | linkuj
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa goobl
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]